Chat Wars: The Adventures of HoMyCK & CK


Soundtrack


[init...]
[node: Soundtrack]


Lista piosenek zalecanych do słuchania podczas czytania Chat Wars: The Adventures of HoMyCK & CK

1 - Sentenced - Mourn (the last chapter)
2 - Sentenced - Brief Is The Light
3 - DJ Dean - Protect Your Ears
4 - DJ Dean - Ballanation 3 The Last Crusade
5 - The Prodigy - Break & Enter

(credits) - Guano Apes - Open Your Eyes.mp3

Podczas czytania: jeśli przeczytasz dany fragment zanim skończy się dany utwór (co jest raczej pewne) - poczekaj do jego końca zanim zaczniesz kolejny.

[break]

Przedmowa


[init...]
[process: Chat Wars: The Adventures of HoMyCK & CK]
[starting music player...]
[playing track: Sentenced - Mourn (the last chapter)]

[node: Od Autora/Przedmowa]


Opowiadanko, które zaraz prawdopodobnie przeczytasz, drogi czytelniku, zostało zainspirowane serią opowiadań imć Laurelin'a. Oryginalne Chat Wars opowiadają o ostatecznej wojnie pomiędzy dobrem i złem, a przeciwko głupocie i dresiarstwu. Coś jak armageddon, ale w lekko innym ujęciu. "Adventures..." jest prequelem tej historii i opowiada o losach dwójki postaci z głównej serii - HoMyCK'a i Cyber Killer'a, jak również o paru innych osobach występujących tylko tutaj.

Chat Wars generalnie ma być bardzo wesołą historyjką i powinno wywoływać ROTFL, LOL, LMAO i całą masę innych spazmatycznych wybuchów śmiechu. Ja postanowiłem odrobinę zmienić konwencję i sam styl pisania. "Adventures..." nie są tak śmieszne jak oryginalne CW, są poważniejsze, posępne i bardziej mroczne. Wszystko oczywiście w granicach dobrego smaku ;-).

Długo zwlekałem z napisaniem tego opowiadania. Powodowane to było różnymi problemami w moim życiu prywatnym, plus studia. Sam pomysł przeszedł wiele zmian od czasu jak przeczytałem CW wiele miesięcy temu i postanowiłem to napisać. Początkowo miało to być po prostu kalką tego co już było, tylko z innymi wydarzeniami i bohaterami. Teraz wiele z tego nie zostało, za to sporo doszło. Ta opowieść zamyka pewien rozdział mojego życia, przynajmniej chciałbym, żeby tak było...

Enjoy!

[break]


Opowiadanie


[init...]
[local time: a hella' long time ago]
[location: a city far, far away]


Pa! Pa! Parapapa! Pa!...

Chat Wars
Episode -1
The Adventures of HoMyCK & CK

Jest to czas wielkich nadziei.
Niedawne wejście kraju do Unii Europejskiej
wywołało wiele zamieszania związanego z dopłatami
dla wsi. Armie rolników podnoszą protesty, bo uważają,
że należy im się więcej, albowiem tak powiada Andrew Leppiej.
Politycy zaś knują jak bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla
bla bla bla bla jada jada jada bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla
Czy ta linia nie jest czasem podsłuchiwana? Nie martw się o to, już się tym zajęto.
bla bla bla ble ble ble ble bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla
bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla and restore order to the galaxy...


[process: Chat Wars: The Adventures of HoMyCK & CK]
[starting music player...]
[playing track: Sentenced - Brief Is The Light.mp3]

[node: Śpij spokojnie]

Deszcz lał się strugami na ulice miasta na północy niewielkiego kraju rozdartego przez głupotę i niewiedzę rządzących. Zmoczone trampki ślizgały się po mokrym bruku, a dres ociekał wodą. "Jeszcze tylko dwie ulice, tam będą ziomale, będę bezpieczny, będzie można zajarać na odstresowanie..." przeszło przez myśl biegnącej postaci. Krok za krokiem, słup za słupem, płytki chodnikowe uciekały pod nogami. Wątłe, migotliwe światło latarni oświetlało ulicę na skrzyżowaniu, dresiarz skręcił w boczną uliczkę. Kroki ucichły, jako że przed trampkami stała teraz para myśliwskich trepów, a z nich wyrastała niemal dwumetrowa postać. "A Ty gdzie się wybierasz śmieciu?" usta postaci wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu, a ręka sięgnęła po coś długiego zawieszonego na plecach.

Latarnia zgasła, krzyki było słychać na całej ulicy...

Zaczerwieniona woda płynęła w rynsztoku jeszcze przez wiele minut później. Potężna istota wychyliła się zza rogu, chlapiąc butami po czerwonej posoce formującej kałużę na chodniku. Nikogo więcej nie było w zasięgu wzroku, a noc zbliżała się ku końcowi i za parę godzin miał nastać świt. "Dziś już nic więcej się nie wydarzy, można iść spokojnie spać" pomyślała i przyspieszyła kroku kierując się krętymi uliczkami z dala od światła latarń.

[playing track: DJ Dean - Protect Your Ears]
[node: Student]

Ti-ti, ti-ti, ti-ti, ti-ti... głośny dźwięk budzika zdawał się wołać "wake-up, wake-up, wake-up, wake-up...". Średniej postury postać stoczyła się z łóżka stojącego w niewielkim pokoju na poddaszu. Spadzisty dach nie pozwalał na upchnięcie zbyt wielu mebli w pomieszczeniu, ale wystarczało na kilka szafek, biurko i kompa. Młody mężczyzna chwycił budzik, wyłączył dźwięk i wybełkotał:

- Co to za barbarzyńska godzina???!!! Szósta rano? Auua...

Po czym podniósł się na nogi tylko po to aby paść zaraz na kolana przed komputerem. Majestatycznym ruchem włączył monitor działającej maszyny, wykonał parę gestów w powietrzu i zaczął coś mamrotać pod nosem...

- ...a jak się wiechniesz to cię *&^*&^$%$^%&* i *(&&^^&%&^%%^&$ oraz ^&$%$#&^%(^*(%^&*%...

Po chwili ryknęła muzyka z czterech głośników rozstawionych po kątach i rozpoczął się poranny przegląd serwisów informacyjnych - linuxnews, dziennik internautów, 7thguard.net, pornstars.ru... Po pół godzinnej sesji na sieci postać udała się do łazienki, i wychodząc po jakichś 15 minutach powiedziała sama do siebie:

- I znowu trzeba zapieprzać na uczelnię :-P, znowu same ciekawe zajęcia się szykują. Ech, nie ma że boli, trzeba ruszać.

I wyszła robiąc sporo hałasu na drewnianych schodach powojennej kamienicy.

Miasto nie było szczególnie wielkie, kilka głównych ulic, parę blokowisk, przedmieścia, sektor przemysłowy i komercyjny. Z daleka, na tle innych budynków, rzucał się w oczy spory gmach niedawno wykupiony przez mało znaną, zachodnią firmę Onrefni Inc. Ulica była dosyć prosta, szła trochę pod górkę, młody człowiek podążał znanym sobie szlakiem, którym chadzał codziennie od paru miesięcy, od kiedy przybył do tego miasta. O tej porze nie ma zbyt wiele osób na ulicach, jednak dziwnym trafem dzisiaj było ich więcej niż zwykle. "Może dzień wypłaty, albo otwierają nowy supermarket" - pomyślał i szedł dalej.

- Przepraszam, czy mogę Pana zainteres...

Poszedł dalej. Jehowi - wszędzie ich pełno, aż rzygać się chce, ale są w sumie niegroźni, a przy tym dosyć zabawni. Teraz jednak nie miał na to czasu.

[playing track: DJ Dean - Ballanation 3 The Last Crusade.mp3]

Ospray'owane mury, bramy, zapuszczone budynki, a potem park, ładnie, zielono, blokowisko, jedno z największych w tym mieście, nazywane przez miejscowych Północą. Mijając to miejsce zawsze miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Jakaś dziwna siła chroniąca to miejsce, nawet dresiarzy za bardzo nie widać pod klatkami... Nagle zza rogu budynku wyskoczył jakiś człowiek! Wypisz wymaluj hipis, do tego miał grymas szaleństwa na twarzy. Chwycił idącego za ubranie i przycisnął go do muru.

- Rzeczywistość to nie tylko to, co widzisz przed sobą - powiedział.
- To niby co?
- Ma wiele wymiarów.
- No co Ty nie powiesz. Niby ile?
- Zajebiście dużo, nie masz nawet pojęcia co Cię otacza! Buahahaha!!!

Po czym go puścił i pospiesznie oddalił się w histerycznym śmiechu.

- Świr.

Ruszył dalej, niedługo rozpoczynały się zajęcia.

Dwie bliźniacze wieże wznosiły się na górce na uboczu miasta. Wymalowane na żółto budynki, w których codziennie tłoczyły się setki studentów, ludzi którzy chcieli się czegoś nauczyć, wybrać drogę życiową i móc ją realizować. Budynki, które każdy z tych studentów z chorą przyjemnością zrównałby z ziemią, bo programy studiów nijak nie odpowiadały wybranym kierunkom. Krążyły opowieści, jak w każdym miejscu, gdzie ludzie uczęszczeją regularnie, te jednak, były dosyć osobliwe. Ślepy, głuchy i kulawy wykładowca, któremu żaden inny nie podaje ręki, bo kopie prądem. Podobno to wynik eksperymentu jakiegoś innego świra z uczelni, który kombinował z ożywianiem zwłok, ale nie do końca mu to wyszło. Albo inny, który miota w studentów zaklęcia usypiające i tak hipnotyzuje swoim wykładem, że jedynie najwytrwalsi są w stanie dotrwać do końca jego wykładów. Ta uczelnia z pewnością ma swoją duszę, tylko nie wszyscy są przekonani, że to dobrze.

Zajęcia mijały leniwie, godzina za godziną, minuta za minutą, sekunda za sekundą. Wykład, ćwiczenia, dwa razy laborki, znowu ćwiczenia i jeszcze dwa wykłady. Zbliżał się już wieczór kiedy średnio zbudowany mężczyzna opuścił budynek. Niebieskie jeansy, biały t-shirt, ciemne okulary, zarośnięta twarz. Bez czarnego, skórzanego płaszcza. On nie ulegał modzie i nie próbował nikogo naśladować. Nie miał nic w sobie z popularnych wzorców lansowanych przez telewizję, nie starał się też wyglądać "mhhhrrrrocznie", zgodnie z doktryną goth'ów. Każdy cyberpunk ma swój styl. On z pewnością go miał.

[playing track: The Prodigy - Break & Enter.mp3]

Latarnie przed uczelnią jak zwykle raziły w oczy, szczęśliwie nigdy nie zdejmował ciemnych okularów, nawet nocą. Przyćmione światło rzucało nastrojową poświatę na otoczenie. Pustka jaka robiła się w tym mieście późnym popołudniem nigdy nie przestawała go intrygować. Jakie to tajemnice się tu kryją, że ludzie boją się wychodzić na ulice? Swobodne rozmyślania przerwały odgłosy bójki dochodzace z niedaleka.

Tutaj będzie pisane dalej opowiadanie.


Credits


W pisaniu


Extras


Trailer


[papa]
[papapapa-pa]
[scratch...]


titi, titi, titi, titi...

...::: W świecie taki jak nasz :::...

wake up, wake up, wake up, wake up...

...::: Ale jednak z trochę innej bajki :::...

- Co to za barbarzyńska godzina???!!! Szósta rano? Auua...

...::: Nic nie zwiastuje nadchodzących wydarzeń :::...

- I znowu trzeba zapieprzać na uczelnię :-P

...::: Jednak nie wszystko jest tak jak zwykle :::...

- Rzeczywistość to nie tylko to co widzisz przed sobą.
- To niby co?
- Ma wiele wymiarów.
- No co Ty nie powiesz. Niby ile?
- Zajebiście dużo...

...::: Niedługo wydarzy się wiele niesamowitych rzeczy :::...

<najazd kamery na jednego takiego co właśnie się przebiegł po ścianie strzelając do wszystkiego co się rusza>
[dźwięk wystrzałów, Ingram MAC-10 9 mm]
<krew się leje naokoło>

...::: Cały świat stanie do góry nogami :::...

- Co ty robisz tam u góry? - powiedział patrząc na sufit.
- Ciiii... skradam się.

...::: A ciemność opanuje wszystko :::...

- Gdzie my k jesteśmy?
- Sam chciałbym wiedzieć.

...::: Inspired by a Laurelin production :::...

<2 kolesi stoi i pruje z M16A2 do nadchodzących hord dresiarzy>
- Ilu ich jeszcze jest?
- W pizde i jeszcze trochę!

...::: Chat Wars Universe :::...

- Fuck! Znowu zapomniałem zapakować zapasową amunicję!
- LOL!!!
<patrzy na ścianę - siekiera strażacka>

...::: The Adventures of HoMyCK & CK :::...

<ciach siekierą w dresa>

...::: Coming kiedyś niedługo :::...

- Nigdy jeszcze nie zabiłem nikogo nieumyślnie :-(
- To straszne, musisz się czuć okropnie.
- Gdzie tam! :-)

...............................................

Rating: Psycho
Dzieci mogą to czytać tylko pod opieką osób starszych, również starszych dzieci.

Wszelkie podobieństwo itd... tak to prawda :-P

Producer: Cyber Killer
Original idea: Laurelin

<wyciemnienie>


Teaser nr 1


[playing file: Sentenced - Brief Is The Light.mp3]

[node: Śpij spokojnie]

Deszcz lał się strugami na ulice miasta na północy niewielkiego kraju rozdartego przez głupotę i niewiedzę rządzących. Zmoczone trampki ślizgały się po morkym bruku, a dres ociekał wodą. "Jeszcze tylko dwie ulice, tam będą ziomale, będę bezpieczny, będzie można zajarać na odstresowanie..." przeszło przez myśl biegnącej postaci. Krok za krokiem, słup za słupem, płytki chodnikowe uciekały pod nogami. Wątłe, migotliwe światło latarni oświetlało ulicę na skrzyżowaniu, dresiarz skręcił w boczną uliczkę. Kroki ucichły, jako że przed trampkami stała teraz para myśliwskich trepów, a z nich wyrastała niemal dwumetrowa postać. "A Ty gdzie się wybierasz śmieciu?" usta postaci wykrzywiły się w szyderczym uśmiechu, a ręka sięgnęła po coś długiego zawieszonego na plecach.

Latarnia zgasła, ale krzyki było słychać na całej ulicy...

Zaczerwieniona woda płynęła w rynsztoku jeszcze na wiele minut później.


Teaser nr 2


[playing file: DJ Dean - Ballanation 3 The Last Crusade.mp3]

Dwie bliźniacze wieże wznosiły się na górce na uboczu miasta. Wymalowane na żółto budynki w których codziennie tłoczyły się setki studentów, ludzi którzy chcieli się czegoś nauczyć, wybrać drogę życiową i móc ją realizować. Budynki, które każdy z tych studentów z chorą przyjemnością zrównałby z ziemią, bo programy studiów nijak nie odpowiadały wybranym kierunkom. Krążyły opowieści, jak w każdym miejscu, gdzie ludzie uczęszczeją regularnie, te jednak, były dosyć osobliwe. Ślepy, głuchy i kuleawy wykładowca, któremu żaden inny nie podaje ręki, bo kopie prądem. Podobno to wynik eksperymantu jakiegoś innego świra z uczelni, który kombinował z ożywianiem zwłok, ale nie do końca mu to wyszło. Albo inny, który miota w studentów zaklęcia usypiające i tak hipnotyzuje swoim wykładem, że jedynie najwytrwalsi są w stanie dotrwać do końca jego wykładów. Ta uczelnia z pewnością ma swoją duszę, tylko nie wszyscy są przekonani, że to dobrze.


CategoryTeksty

There are no comments on this page. [Add comment]

Valid XHTML 1.0 Transitional :: Valid CSS :: Powered by WikkaWiki