Hotel Submarina


Poniższy pomysł jest na takiego hi-tech James'a Bond'a z cyberwszczepami. Do poprowadzenia np w Ex Machina w generic setting'u, albo inszym cyberpunk'owym systemie (CP2020 czy Shadowrun też się nadają).

Hotel "Submarina" jest luksusowym kurortem wypoczynkowym umiejscowionym na dnie oceanu spokojnego na krawędzi rowu oceanicznego. Zamknięta budowla do której można się dostać praktycznie tylko łodzią podwodną na specjalne zaproszenie. Wypoczywają tam grube ryby z całego świata, szefowie korporacji, głowy państw itp.

Gracz/gracze są członkami jakiegoś top secret wywiadu czy innej organizacji i dostają zadanie infiltracji obiektu i zabicia/schwytania itp jakiejś persony, o której wiedzą tylko jak się nazywa i przy wykonywaniu misji nie mogą dać się namierzyć ani pojmać. Wywalenie całości w powietrze (wodę?) również nie wchodzi w grę. Obwiązuje strój "z krawatem" i jakiekolwiek widoczne uzbrojenie nie ma racji bytu. Po wykonaniu misji mają udać się na powierzchnię wody i skontaktować z organizacją, żeby ich zebrać.

Mała zajawka dla graczy, przykładowo w settingu z filmów/mang Ghost in the Shell:
Każdy z Was pewnego pięknego nią natknął się na ogłoszenie w serwisie Soldier of Fortune, że są poszukiwani freelancerzy z przeszkoleniem do działania w warunkach wysokiego ciśnienia i braku powietrza, jak również spece od zabezpieczeń w izolowanych sieciach. Miejsce pracy to wschodnie wybrzeże Azji. Po chwili zastanowienia zgłosiliście swój udział.

Dotarcie na miejsce spotkania ze zleceniodawcą zajęło raptem kilka godzin. Powitały Was dwie osoby. Jakaś fajna laska, która niewiele mówiła i przepakowany koleś z charakterystycznymi dla oddziałów japońskich rangers implantami oczu. Nic konretnego nie mówili krótko kwitując że dokładnych danych dowiecie się na briefingu, ale zapytali o Wasz sprzęt. Po tym krótkim zapoznaniu wylądowaliście na weekend w hotelu w bardzo eleganckich apartamentach. Jednak korzystanie z uciech musiało się skończyć. briefing misji ma się odbyć na pokładzie samolotu, który zabierze Was na miejsce misji. Wsiedliście na pokład VTOL'a, który po chwili wystartował... (i tu zaczyna się przygoda)
(koniec zajawki ;-) )

Akcja zaczyna się kiedy gracze właśnie dostają "kopa w tyłek" za drzwi ponaddźwiękowego samolotu lecącego na diablo dużej wysokości nad celem i spadają do oceanu (bez spadochronu, za to w jakimś fajnym ubranku ochronnym i ze sprzętem do nurkowania). Upadek z kilku tysięcy metrów wbija ich w wodę na głębokość mniej więcej w połowie drogi do miejsca misji. Mają ze sobą odpowiedni sprzęt aby zanurkować głębiej i dopłynąć do budynku (silniczki wmontowane w skafander czy coś, powinny pomóc).

Z zewnątrz konstrukcja jest sporej wielkości i wygląda dosyć topornie, żeby utrzymać ciśnienie wody, nie ma żadnych kopuł ani pól siłowych, za to jest kilka patroli ochrony w małych okrętach podwodnych czy czymś podobnym, które należy albo ominąć, albo zneutralizować. Główne wejście do kompleksu - dok dla okrętów podwodnych otwiera się tylko dla specjalnie zaproszonych gości, więc trzeba dostać się do środka innym sposobem. Budowla stoi na kilku wspornikach, więc można wpłynąć pod spód i tam jest małe wejście dla patroli ochrony, oczywiście pod ciągłym nadzorem od wewnątrz, więc raczej będzie trzeba być brutalnym. Nie mogą również zapomnieć o zajęciu się monitoringiem (obok stoi terminal), nawet jeśli patrole ich przeoczyły to kamery zewnętrzne na pewno nie, więc muszą się uwinąć z nagraniami zanim ktokolwiek z nadzoru zauważy, że kilku nieproszonych gości dostało się do środka.

Jak już uporają się z tym wszystkim, dalsza droga wydaje się być łatwa. Wewnątrz nie ma widocznej obecności ochrony, poza kamerami i wieżyczkami, jednak o ile nie wydarzy się nic niezwykłego, te nie będą na graczy zwracać szczególnej uwagi - skoro są w środku to raczej są tam legalnie - przynajmniej do czasu cyklicznego sprawdzania tożsamości. A na około nich luksus, luksus i jeszcze raz luksus w zachodnim stylu. Personel składa się z ludzi, głównie specjalnie wyhodowanych klonów, wszystkie drobne przedmioty są zautomatyzowane (tzn. np drzwi, światła, itp), ale kluczowe elementy są obsługiwane przez ludzi, więc nie da się zbyt łatwo ich obejść czy wykorzystać. Hotel posiada swoją własną zamkniętą sieć, każdego dnia synchronizowaną ze światowym internetem, ale nie da się wysyłać wiadomości na zewnątrz, ani w bezpośredni sposób ich odbierać. Całe wnętrze jest niemal labiryntem pokoi, sal bankietowych, itp, itd... Goście poruszają się wewnątrz przy pomocy niewielkich nadajników z podłączoną mapką, albo (Ci którzy mają taką możliwość) podłączając się ze swojego mózgu do mapy w sieci budynku. Będąc w środku gracze mogą korzystać ze wszystkich wygód i atrakcji do woli, jednak są pod presją czasu, więc powinni starać się odnaleźć człowieka, którego mają zdjąć.

Tu przychodzi ta część, kiedy trzeba dużo gadać, łapać się za słówka i knuć. Może to trwać dowolnie długo (zależy jak bardzo MG i gracze to lubią), trzeba tylko pamiętać, że wcześniej czy później ekipa zostanie namierzona...

A nie jest tak łatwo jak by się mogło wydawać. Szukana osoba nigdzie nie jest widoczna i zdaje się, że nikt o niej nic nie wie, albo nie chce powiedzieć. Przyparcie do muru kogoś z wyżej postawionego personelu, albo ważniejszego z gości, jak również odpowiedni włam w sieci wyjawi informację, że w kompleksie są specjalne ukryte pomieszczenia. Ściany z zamkami kodowymi, przesuwające się kondygnacje, itp itd... Przy budynku tych rozmiarów wiele rzeczy jest możliwych. Niech pokombinują i poszukają różnych rozwiązań, po niedługim czasie powinni trafić na miejsce. Znajdą swój cel (czy to aby na pewno ta osoba? Może trzeba było sprawdzić przez włam na monitoring czy się zdemaskuje), kompletnie zaskoczony, w środku rozmowy z kontrahentem czy oddający się rozmaitym przyjemnościom. Zapytany o swoją tożsamość może odpowiedzieć zgodnie z prawdą, albo skłamać, to już zależy od MG. Nie ma to wielkiego znaczenia, bo miłą gadkę przerywa głośne "STAĆ!!!" zza pleców graczy.

Teraz jest ta scena, kiedy jest chwila napięcia, po chwili przerwana kupą akrobatyki i strzelania. Powinno im się udać rozgromić małą grupkę security (chociaż dobrze uzbrojoną), która po nich przyszła. Eliminacja celu (o ile to był właściwy cel, jeśli ma być trudniej to muszą jeszcze znaleźć tego właściwego człowieka) to kwestia paru kulek z pistoletu (w końcu to nie jest Anime, gdzie główny koleś jest przepakowany ponad przeciętność :-P ), teraz tylko się stąd wydostać, co będzie trudniejszą sprawą. Dobrym pomyłem byłoby dozbrojenie się z tego co zostało z pokonanych przeciwników.

Jasnym jest, że swoje fajne kombinezoniki gdzieś musieli zostawić, bo byłoby trochę trudno paradować z nimi pod pachą przez cały czas. Więc powrót na miejsce wejścia... Na prawie każdym rogu podbiega nowy oddział ochroniarzy, a w większych pomieszczeniach są grupy w pancerzach wspomaganych (nie do zdjęcia bronią ręczną, można jedynie uciekać).

A co jeśli gracze się rozeszli i ciągle tylko używali wygód, czy w inny sposób się obijali? Część gadano-knująca nie powinna zająć dużo dłużej niż 2 h czasu rzeczywistego. Powyżej tego powinni przyjść ochroniarze, zgarnąć naszą dzielną ekipę (przy dużej dozie strzelania itp), zamontować im betonowe buciki i sprzęt do oddychania pod wodą oraz kamery i posłać w głąb rowu oceanicznego ku uciesze gości rezydujących w hotelu oglądających całe zajście na ekranach.

Wracając do pogoni: z obrażeniami gracze wydostają się na zewnątrz kompleksu. Tutaj mają więcej opcji manewru, bo są tak samo kiepsko zaznajomieni z otoczeniem jak ścigająca ich ochrona. Sceneria walki jest dosyć różnorodna - wielkie wsporniki, na których stoi budowla (teraz nie ma już znaczenia czy będzie cicho czy nie, więc można pozbyć się nawet całości), krawędź i niewiele w głąb (ciśnienie!) rowu oceanicznego, mała rafa i jaskinie skalne w okolicy oraz oczywiście otwarta przestrzeń wodna z rybami (np. walka w ławicy rybek) i innymi żyjątkami. Pod wodą wszystko powinno toczyć się powoli, co innego jak już dotrą na powierzchnię. Duże prędkości, manewry na wodzie, niczym łodzie motorowe (a to tylko ludzie z silnikami na plecach/nogach), no i oczywiście próby wezwania wsparcia. Po 2 czy 3 nieudanych wezwaniach w końcu jest odpowiedź (cały czas trwa pościg) i info, że mają czekać. Minutę później z powietrza uderza w wodę wiele pocisków rakietowych. Celowane są w przeciwników, ale zawsze mogą nie trafić. Po oczyszczeniu powierzchni gracze zostają zebrani i odlatują...

The End

Tandetne? Tak. Nierealistyczne? Tak, w końcu to sf. Filmowe? Jak najbardziej tak. Trzymające w napięciu i dające dobrą zabawę? Mam nadzieję, że również tak.


CategoryTeksty

There are no comments on this page. [Add comment]

Valid XHTML 1.0 Transitional :: Valid CSS :: Powered by WikkaWiki